Dał mu poważnie rękę do pocałowania I w skroń ucałowawszy, uprzejmie pozdrowił; A choć przez wzglad na gosci niewiele z nim mówił, Widać było z łez, które wylotem kontusza Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza. W slad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru, I z łak, i z pastwisk razem wracało do dworu. Tu owiec trzoda beczac w ulicę się tłoczy I wznosi chmurę pyłu; dalej z wolna kroczy Stado cielic tyrolskich z mosiężnymi dzwonki; Tam konie rżace leca ze skoszonej łaki; Wszystko bieży ku studni, której ramię z drzewa Raz wraz skrzypi i napój w koryta rozlewa. Sędzia, choć utrudzony, chociaż w gronie gosci, Nie uchybił gospodarskiej, ważnej powinnosci: Udał się sam ku studni; najlepiej z wieczora Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora; Dozoru tego nigdy sługom nie poruczy.Bo Sędzia wie, że oko pańskie konia tuczy. Wojski z woznym Protazym ze swiecami w sieni Stali i rozprawiali, nieco poróżnieni, Bo w niebytnosć Wojskiego Wozny po kryjomu Kazał stoły z wieczerza powynosić z domu I ustawić co prędzej w posrodku zamczyska, Którego widne były pod lasem zwaliska. Po cóż te przenosiny? Pan Wojski się krzywił I przepraszał Sędziego; Sędzia się zadziwił, Lecz stało się; już pózno i trudno zaradzić, Wolał gosci przeprosić i w pustki prowadzić. Po drodze Wozny ciagle Sędziemu tłumaczył, Dlaczego urzadzenie pańskie przeinaczył: We dworze żadna izba nie ma obszernosci Dostatecznej dla tylu, tak szanownych gosci; W zamku sień wielka, jeszcze dobrze zachowana, Sklepienie całe - wprawdzie pękła jedna sciana, Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi; Bliskosć piwnic wygodna służacej czeladzi. Tak mówiac, na Sędziego mrugał; widać z miny Jakież to proste! Rzeczywiscie, czegóż ja się niepokoję! - pomyslała. - Co mnie to obchodzi? Niech go zabije. Niech go zabije!” - powtórzyła prawie na głos i z zacięta radoscia. Morawiec szybko zasnał. Z poczatku zły miał sen: rzucał się goraczkowo, szeptał jakies niedokończone słowa, głowę miał rozpalona, usta szeroko rozchylone ciężko wciagały powietrze. Ale powoli jego chrapliwy i przyspieszony oddech stawał się coraz spokojniejszy, wreszcie przeszedł w równy, odpoczynek dajacy rytm. Jednak ksiadz Siecheń ciagle jeszcze nie mógł zdecydować się na odejscie. Wprawdzie bardzo już przemarzł, miał dreszcze i zmęczenie czuł coraz większe, ale ilekroć podnosił się i czynił krok w kierunku wyjscia, wydawało mu się, że Morawiec budzi się. Wracał więc i choć zaraz przekonywał się o swojej omyłce, z powrotem jakby sobie nie dowierzał, siadał na ziemi. I jedynie pojawiajaca się od czasu do czasu mysl o Michasiu odrywała go od spiacego. Czuł przecież w sobie spokój, owa ciszę, o która tyle razy się modlił, lecz która znał tak mało, iż gdy zjawiła się, wydała mu się z poczatku czyms bardzo niepewnym, prawie ubogim. Znużenie nie pozwalało mu jednak mysleć. Ale nie oskarżył siebie, znalazł pewna przyjemnosć w stanie tego trzezwego odrętwienia. I w pewnej chwili wydało mu się, że to wewnętrzne milczenie, ta dziwna cisza serca wysuwa ze swojej głębi tajemnicze więzy i wszystko, cokolwiek na swiecie istnieje, oplatuje i łaczy tymi znakami. Gdy zamykał oczy, szum wiatru odpływał pod jego powiekami, a w palcach, dotykalna i bliska, rosła czysta cisza, wieża smukła i bezszelestna, ogrom pnacy się ku niebu nieruchomym obłokiem. Spokój. Gwałtowne szarpnięcie okiennicy poderwało Seweryna na nogi. Wytraconemu tak nagle z leniwego odrętwienia wydawało się w pierwszej chwili, że ktos pięscia dobija się do okna. Zawahał się, czy nie powinien wyjrzeć na dwór i sprawdzić. Ale gdy podszedł bliżej, nowy łoskot, który długim drżeniem przebiegł wzdłuż sciany, uswiadomił mu, że to tylko wiatr. Rzeczywiscie wichura wzmagała się. Wsród ciemnych nalotów, niby wsród ciagu ogromnych skrzydeł, szum drzew zataczał monotonne kręgi, coraz głębszymi wirami przenikajac w dygocaca otchłań. Z odległej częsci parku dobiegł krzyk puszczyka. „Noc woła!” - usmiechnał się Seweryn. Było kilka minut po wpół do dziesiatej. Zdecydowawszy, że jest już za pózno na kładzenie się, Seweryn nałożył marynarkę, przeczesał starannie przed lustrem włosy, poprawił krawat. „Nie, niczego nie znać na mojej twarzy” - upewnił się jeszcze raz. Ale ledwie to pomyslał, ogarniajac siebie jednoczesnie uważnym spojrzeniem, uderzył go we własnych oczach zimny blask, chłód, którego nie znał, a dokoła ust grymas, który zrobił na nim wrażenie obcego. Usmiechnał się odruchowo, jak gdyby chciał z siebie zetrzeć tę obcosć. Jednak grymas nie tylko nie zniknał, lecz jeszcze głębsza linia wessał się w rozchylone wargi, nadajac im wbrew pozorom niefrasobliwego przegięcia wyraz okrutnej pożadliwosci. Seweryn szybko się odwrócił. „Ciekawy jestem - pomyslał - czy to własnie to zauważył we mnie ten księżowy smarkacz? Cóż za głupstwa! A ręce? Prawda, to znowu ten pijaczyna cos wygadywał...” Podniósł wolnym ruchem swoje dłonie do swiatła: były smukłe, silne, choć delikatne. Któż to mówił mu ostatnio, że sa tak piękne? Od razu przypomniał sobie pewna młoda aktorkę, z nocnego lokalu na Montmartrze, mała Zizi, która nad ranem, pijana, gdy dansing pustoszał, przysiadła się do niego i jak pisklę, przytuliwszy mu się do ramienia swoimi ledwie rozwiniętymi piersiami, zaczęła całować go po rękach, i prosić, aby choć na jeden dzień zabrał ja z soba. Obiecywała, że nazajutrz sama pójdzie, nie będzie potrzebował jej wyrzucać. Chciała choć przez kilka godzin nie czuć samotnosci. Podobała mu się. Odmówił jednak szorstko i brutalnie, w sposób, w jaki możemy odpędzać tylko tych, o których wiemy, że im na nas zależy. Gdy odchodziła zupełnie już trzezwa, jej okragłe, duże ciemne oczy były pełne łez. Gryzła wargi, żeby nie rozpłakać się na głos. W kilka dni pózniej, nie wiedzac, co zrobić z wieczorem, zaszedł do tego samego lokalu i spytał o Zizi. Okazało się, że nie żyje. Własnie poprzedniego dnia umarła w szpitalu: otruła się weronalem. Jednoczesnie z tym wspomnieniem zadzwięczała Sewerynowi w uszach melodia, która tego drugiego wieczora grała kilka razy orkiestra. Była to piosenka z filmu „14 lipiec”, walc smutny i spokojny, często niesiony monotonnymi dzwiękami katarynek po waskich i krętych uliczkach, pod niebem pogodnym i zasnutym zwolnionymi dymami. Przyćmiono swiatła, niesmiała smuga reflektora rozpylała na parkiecie srebrzysta niebieskosć, pary stłoczone jedna przy drugiej kołysały się równo i łagodnie, jak gdyby zaklęte na krótka chwilę lunatycznym snem. Od strony baru dobiegał brzęk szklanek. Seweryn tańczył z jedna z miejscowych dziewczyn. Zarzuciwszy mu ramiona na szyję, nuciła półgłosem piosenkę. „Znałas mała Zizi?” - spytał. Oczywiscie znała. „Biedna!” - powiedziała z akcentem tkliwosci w głosie. Seweryn chciał się dowiedzieć, dlaczego popełniła samobójstwo. Wzruszyła tylko ramionami: „Czyż to można wiedzieć dlaczego? Tego nigdy się nie wie.” „Kochała się w kim?” - badał. „Nie, chyba nie - odpowiedziała. - To była porzadna dziewczyna, na pewno nie miała jeszcze kochanka. Mogłabym przysiac, że szukała ideału. A to niedobrze - zakończyła z żałobna powaga. - Tego można pragnać, ale nie trzeba szukać...” „Niczego się nie szuka - pomyslał Seweryn - wszystko się znajduje...” Podszedł do drzwi i chwilę nasłuchiwał: żaden odgłos nie macił w tej stronie ciszy. A więc! Wyjał z szafy ciepła kurtkę, włożył na siebie, wział czapkę, potem z biurka rewolwer i wsadził go do kieszeni. Nagle pomyslał: „Własciwie, dlaczego ja to wszystko robię? Po co?” I w tej chwili zdał sobie sprawę, że powody, które dotychczas wydawały mu się niezwykłej wagi, sa w rzeczywistosci sztuczne i nieprawdziwe. Nawrocki? Cóż mu z tej strony groziło? Co wskazywało, aby posterunkowy zamierzał opowiadać komukolwiek historię z Burakiem? Z cała pewnoscia wystarczyło mu, że sam wie. Zatem? Seweryn z nerwowym pospiechem zaczał zapinać kurtkę. Czuł, że ani chwili dłużej nie wytrzyma w pokoju. Miał wrażenie, jakby się dusił. Ale w ciagu paru sekund, których potrzebował, aby dojsć do drzwi, ogarnał go nagle tak straszliwy niepokój, iż uderzony nim zachwiał się i żeby nie upasć, musiał oprzeć się o stojace obok krzesło. W tym momencie stracił swiadomosć. Ocknał się nie pamiętajac zupełnie, co się z nim działo. Stał ciagle w tym samym miejscu, wsparty o krzesło, którego poręczy uczepił się kurczowym chwytem palców, i chociaż ostry kant drzewa bolesnie wpił mu się w ciało, bał się opuscić dłoń. Szum w głowie paraliżował w nim energię. Brakowało mu powietrza, przymknał więc oczy, starał się równo oddychać. Powoli przychodził do siebie. Był pewny, że od chwili, w której utracił przytomnosć, upłynęło bardzo wiele czasu. Ale gdy spojrzał na zegarek, przekonał się, że wszystko to nie trwało nawet całej minuty. „Po prostu zawrót głowy” - wytłumaczył sobie. Otrzasnał się, jakby wyszedł z zimnej kapieli. „No, dosyć tego!” - zdecydował. Zgasił swiatło i znalazłszy się na korytarzu zamknał za soba drzwi na klucz. Drogę znał dobrze, mógł swobodnie poruszać się po ciemku. Musiał zreszta przebyć tylko kilka kroków, aby znalezć się przy drzwiach wychodzacych na ogród. Klucz wisiał na scianie, miał jednak przy sobie drugi zapasowy. Noc otoczyła go ciemnoscia i chłodem. Wiatr szarpał mrokiem, kłęby zeschłych lisci jak rzęsisty deszcz szumiały. Chcac uniknać spotkania z nocnym stróżem, Seweryn zaraz z ganku skręcił w boczna aleję, aby okrażywszy dokoła park dotrzeć do małej furtki przez nikogo obecnie nie używanej, a wychodzacej na rozdroże u końca wsi. Podniósł kołnierz i ruszył szybkim krokiem. Z poczatku aleja biegła wzdłuż brzegów Zelwianki. Była to droga zawsze mroczna i wilgotna, wydana mimo gęstego i wysokiego zadrzewienia na najporywistsze wiatry od pól i łak. Teraz ciemnosć tu leżała nieprzenikniona, a długi rzad klonów, odartych z lisci i bitych sprzecznymi podmuchami, zdawał się coraz słabiej bronić przed tym naporem. Chwilami, jak tama przerwana, załamywał się i wtedy czarne potoki, spienione i gwałtowne, rozdzierały noc od ziemi do nieba. Chcac jak najprędzej przebyć ten odcinek, Seweryn zaczał biec. Wiatr uderzał go w piersi, bił po plecach, smagał twarz. „Już niedaleko!” - dodał sobie odwagi. Rzeczywiscie aleję zamykał wkrótce nagły spadek terenu porosłego niskimi, gęsto poplatanymi krzakami: poczatek mokradeł wybiegajacych już poza obręb parku. Trzeba było teraz skręcić na lewo, szło się waska scieżka, zle utrzymana, ginaca raz po raz wsród gaszczów. Ale za to bliskosć muru osłabiała siłę wiatru. Doszedłszy do furtki, Seweryn musiał chwilę porać się z zardzewiałym zamkiem. Rzadko otwierane drzwi niełatwo dawały się pokonać. Wreszcie po dłuższych zabiegach żelazna, ciężka płyta ustapiła. Szosa była pusta, chaty już ciemne. Cisza, nawet psy nie ujadały. Mimo to Seweryn zdawał sobie sprawę, że czeka go teraz najtrudniejszy odcinek drogi. Gdyby go ktokolwiek zauważył... Miał jednak wewnętrzna pewnosć, że tego uniknie. Był spokojny. Przyspieszył tylko kroku, bowiem zaledwie kwadrans dzielił go od dziesiatej. Gdy minał zamknięty szynk Litowki, a potem nieczynny młyn, poczuł, że żadne teraz przeszkody nie moga mu już przeszkodzić. Skręcajac między opłotki prowadzace do domu Nawrockiego, odbezpieczył rewolwer. Wiatr przycichł na chwilę. Wilgotny zapach łak uderzył w nozdrza. Gdzies w pobliżu zaskowyczał pies, ale zaraz umilkł. Już z daleka Seweryn zobaczył, że w pokoju Nawrockiego pali się swiatło
Szukaj w katalogu:  
Strona główna » Biznes » Agencja modelek


Strony: 1, 2,



Wpisy:

Miasto Kobiet i East West

Miasto Kobiet - Agencja modelek.Miasto Kobiet to agencja prowadzona przez młody i dynamiczny zespół o dużym do¶wiadczeniu.

     szczegóły strony

Modelki

Nasza Baza Modelek i Fotomodelek pozwoli Ci w krótkim czasie odnale¶ć to czego szukasz! Jest to jedyny w Polsce serwis organizuj±cy dla modelek i modeli odpłatne sesje zdjęciowe, castingi, inne imprezy w rodzaju wyborów body miss, czy body mister.

     szczegóły strony

Agencja Modelek :: GreatFruits :: Moda :: Modelki :: Fotografia :: Agencja

GreatFruits to Agencja Modelek. Nasz± pasj± s±: moda, pokazy fryzjerskie, fotografia reklamowa, eventy, modelki, modele, hostessy, imprezy promocyjne, stylizacja, wizaż, choreografia, stylizacja, obsługa targów i inne. Agencja Modelek - Pozna¶ - Great Fru

     szczegóły strony

Fotomodelki Modelki Hostessy - baza fotomodelek

Fotomodelki, Modelki, Hostessy - dodaj bezpłatnie swoje ogłoszenie do naszej bazy modelek.

     szczegóły strony

Polish Models and Photomodels Directory-Polskie modelki fotomodelki

Polish models and photomodels directory. Baza modelek i modeli. Fotomodelki modelki.

     szczegóły strony

Baza-Modelek.com- fotomodelki fotki wybory miss modelki modele

baza-modelek.com modelki fotomodelki modele wybory miss fotki baza modelek modeli zdjęcia casting na fotomodelki

     szczegóły strony

Agencja modelek - Cansoni

agencja modelek, foto studio, modelki

     szczegóły strony

MKU MODELS // KRAKÓW . WARSZAWA . KATOWICE . GDA¶SK . POZNA¶ . łÓDZ . WROCł

Agencja MKU MODELS, modelki i hostessy, arty¶ci. To także impresariat artystyczny. Pokazy mody, kompleksowa obsługa konferencji, bankietów, imprez targowych i plenerowych. Specjalizujemy się w produkcji profesjonalnych sesji zdjęciowych.

     szczegóły strony

Cansoni

agencja modelek, modelki, foto studio

     szczegóły strony

E-hostessa - atrakcyjne oferty pracy dla hostess / młode dziewczyny

HOSTESSA / SUPERVISOR - młode dziewczyny. Szukasz atrakcyjnej pracy lub poszukujesz wykwalifikowanych pracowników...

     szczegóły strony