Aktywa przedsiebiorstwa odzwierciedlaja skladniki majatkowe, ktore sluza przede wszystkim do zarobkowania czyli wygospodarowania zysku, bedacego jednym z podstawowych celow dzialalnosci gospodarczej przedsiebiorstwa. W strukturze skladnikow majatkowych wyroznia sie dwie grupy srodkow, tj. majatek trwaly i majatek obrotowy. Majatek trwaly zaangazowany jest w przedsiebiorstwie przez dluzszy okres czasu (powyzej 1 roku). Uczestniczy on w wielu powtarzajacych sie cyklach produkcyjnych zuzywajac sie stopniowo i przenoszac na kazdy produkt tylko czesc swojej wartosci. Majatek trwaly obciazony jest duzym ryzykiem. Naklady na inwestycje ponoszone sa w momencie rozpoczecia ich realizacji lub nawet przed i nigdy nie ma pewnosci czy nastapi pelny ich zwrot z biezacych wplywow dzialalnosci gospodarczej. Koszt zuzycia majatku trwalego ma charakter staly. Tendencje zachodzace w strukturze kosztow powoduja mala elastycznosc przedsiebiorstwa i trudniejsze dostosowanie sie do zmian zachodzacych na rynku. W przypadku niepelnego wykorzystania zdolnosci produkcyjnych nastepuje szybkie obnizenie sie rentownosci. W przeciwienstwie do majatku trwalego czas przebywania poszczegolnych skladnikow majatku obrotowego w postaci zapasow, naleznosci, srodkow pienieznych uzalezniony jest od charakteru procesu produkcyjnego, terminowosci regulowania rozrachunkow itd. Z reguly czas ten jest wzglednie krotki. Wartosc skladnikow nalezacych do obu grup, czyli relacja majtku trwalego do majatku obrotowego nie jest dla przedsiebiorstwa sprawa obojetna. Przedsiebiorstwom zalezy na posiadaniu mozliwie jak najwiekszej ilosci srodkow obrotowych, srodkow plynnych przynoszacych zyski a jak najmniej srodkow trwalych, ktore tylko posrednio przyczyniaja sie do osiagania zyskow. Zatem majatku trwalego powinno byc tylko tyle, ile jest nieodzowne do prowadzenia dzialalnosci. Jest oczywiste, ze ta wzajemna relacja miedzy majatkiem trwalym a majatkiem obrotowym stanowi wielkosc zroznicowana, ktora zalezy od rodzaju przedsiebiorstwa i specyfiki konkretnego przedsiebiorstwa. Im wiecej srodkow ulokowanych jest w majatku obrotowym, tym jest on latwiejszy do zaangazowania w dzialalnosci gospodarczej i tym samym przedsiebiorstwo ma wieksza plynnosc majatkowa – bilansowa. Podobnie ustosunkowały się do sedelnickiego proboszcza okoliczne dwory. Zbyt poważnie mówił o komunizmie, aby nie zostać posadzonym o występne i skryte, a tak ze stanem duchownym nie licujace sympatie. Umacniał jeszcze ten sad swoimi wypowiedziami zarówno w kwestiach narodowosciowych, jak i w sprawie reformy rolnej. Rosła więc przepasć pomiędzy nim a miejscowym ziemiaństwem. Dwory nie mogły mu darować, iż znajdował ostre i bezwzględne słowa, gdy przychodziło do rozmów o roli ziemiaństwa na kresach w dawnej Polsce niepodległej i pózniej podczas zaborów. Przypominajac błędy przodków, dotknał ich potomków w najczulsze struny próżnosci. A jego wiara, ta również przemawiała przeciw niemu. Uważano, że zbyt wiele żada, aby żadać szczerze. Zarzucano mu ciasny fanatyzm, obłudę i nieznajomosć natury człowieka. Dla tych ludzi wyrosłych w tradycyjnym przeswiadczeniu, iż służa obronie polskosci i katolicyzmu, Polska kończyła się z granicami posiadłosci, a wiara zaczynała poza nimi. Według niepisanej umowy do sług Koscioła należało utrzymywać ten układ, strzec go niby harmonii wyższego porzadku, zapewniajacej stowarzyszonym pokój ziemski i nagrodę niebieska. Ksiadz Siecheń macił równowagę wypracowana przez wieki. Jego Kosciół rozsadzał misterne spoidła i wiazadła, łaczace dwór z plebania. Wyrastał na drodze ogromnym cieniem, kładac ten posępny znak niby słowo ostrzeżenia. Odwrócono się więc od niego. Jedna z rodzin, najznaczniejsza w powiecie, poczęła nawet czynić starania w kurii biskupiej, aby niewygodnego proboszcza przeniesiono z Sedelnik. Zbyt jednak żywa zachowano tam pamięć o miłosci, jaka zmarły niedawno biskup obdarzał księdza Siechenia, podówczas swego kapelana, aby dano posłuch doradczym podszeptom. Nowy biskup, człowiek dużej wiedzy i równej skromnosci, nie chciał nawet dyskutować tej sprawy. Uważał, że w przeciwnym wypadku znieważyłby pamięć swego poprzednika, którego smierć tak niezwykła i swięta otoczyła już legenda. I gdy jeden z proboszczów odważył się wypowiedzieć w obecnosci biskupa kilka krytycznych uwag o księdzu Siecheniu, spotkał się z tak ostrym upomnieniem, iż zrozumiano, że ani teraz, ani w najbliższej przyszłosci nie podobna liczyć na pomyslne przeprowadzenie zamierzonego planu. Stanowisko proboszcza sedelnickiego stało się w ten sposób silniejsze niż kiedykolwiek. Lecz on sam nie czuł żadnego triumfu. Nie takich pragnał zwycięstw. Gdy z listu jednego z kolegów seminaryjnych dowiedział się o owych nieudanych intrygach w kurii, zrozumiał, że wszystkie jego zamiary stworzenia wspólnej akcji przepadły ostatecznie. Nie potrzebował już obawiać się wyraznego bojkotu. Ale nienaganna poprawnosć, z jaka zaczał się teraz spotykać, niosła mu większe jeszcze osamotnienie niż wpierw jawna w pewnym okresie niechęć. Jakaż ulga w podobnym opuszczeniu byłoby ufać, że ten zły czas dzwiga w sobie ciężar próby rzuconej przez Boga! Ale czyż nie byłoby pycha doszukiwać się w nędzy i cierpieniu znaku wybrania? Jakże wierzyć, że Bóg każe licznym bładzić, aby mnie od błędu ocalić? Że na oczy wielu rzuca cień, aby moim dać czujnosć? A sercom odbiera oddech, żeby moje napełnić rytmem? Po raz pierwszy zwatpił wówczas ksiadz Siecheń o słusznosci obranej drogi. Czy nie omylił się przyjmujac swięcenia? Czy nie wział ciężaru ponad swoje siły? Zaczęła w tych dniach kiełkować w nim nowa mysl: klasztor. Może ta cisza i spokój pomiędzy murami odgradzajacymi od swiata miały być jego przeznaczeniem? Nie praca wsród ludzi, lecz ucieczka od nich? Nie znajdował jednak w sobie decyzji, która pozwoliłaby mu zrezygnować ze wzruszeń, jakie przeżywał, gdy wyszedłszy w jesienny wieczór przed dom słyszał wsród mgły kryjacej łaki krzyk dzikich kaczek lub kiedy w letnie południe powietrze lekko drżało od brzęku kos. Ziemię pod stopami, niebo nad głowa - oto co musiałby porzucić. Wyrzec się podmuchu przedwiosennego, czasu, gdy powietrze wchłaniajac słodycz zakwitania jest tak lekkie i powiewne, jakby całe z zielonej przędzy było utkane, odejsć od nocy, z których jedne rzucaja trwogę, lecz inne moga łaskawie otworzyć swoja głębię slac dreszcz uspokojenia, nie, jakże odrzucić dobrowolnie to wszystko! Przecież jednego dnia dręczony watpliwosciami szczególnie bolesnie, czujac, że na dłuższa walkę nie starczy mu sił, zdecydował się ksiadz Siecheń złożyć prosbę o zwolnienie z dotychczasowych obowiazków. W ostatniej dopiero chwili, już w drodze do pałacu biskupiego, porzucił ten zamiar. Przyjechał do miasta wczesnym rankiem, po nieprzespanej nocy. Ledwie ujrzał, jeszcze z okien wagonu, biała wieżę klasztoru jezuickiego, ileż wspomnień wskrzesiło w jego pamięci miasto, w którym wkrótce po opuszczeniu seminarium spędził cały rok przy boku biskupa Łużańskiego. Był to czas, którego każda godzinę, błogosławił wielki starzec. Jak nigdy przedtem i potem zrozumiał wówczas ksiadz Siecheń siłę przymierza człowieka z Bogiem, przymierza, w którym wszystko, cokolwiek istnieje na swiecie, miało swoje własciwe miejsce, tworzac owa wspaniała i wieczna budowę, która, jak kosciół gotycki żarliwa wiarę, ucielesniała słowa Apostoła o madrym architekcie. Na ranna mszę zaszedł proboszcz do katedry
Szukaj w katalogu:  
Strona główna » Szczegóły wpisu:






Osadzone: Biznes » Agencja reklamowa

Reklamy ¶wietlne, reklama wielkoformatowa, reklama na budynkach, identyfikacja wewnętrzna, projektowanie graficzne, identyfikacja wizualna, reklama w radio i telewizji, marketing, identyfikacja zewnętrzna. WejdĽ, zobacz, oce¶.